Znaleźliście idealną ofertę na krótki urlop: atrakcyjna cena, słoneczny kierunek, ciekawe lokalne wycieczki i hotel z dobrymi opiniami. Rezerwujecie wycieczkę online, ciesząc się na wymarzony wypoczynek. Niestety, czasem za taką „okazją” kryją się praktyki, przez które Wasz 5-dniowy urlop w rzeczywistości trwa zaledwie 3 dni.
Na co zwrócić uwagę, aby nie stracić pieniędzy i cennego czasu? Prześwietlamy popularny mechanizm touroperatorów. To Wasza lektura obowiązkowa, jeśli:
- planujecie krótki wyjazd (np. na 5-6 dni)
- podróżujecie z małymi dziećmi i zależy Wam na wygodnych godzinach lotów
- chcecie w pełni wykorzystać pakiet All Inclusive
- po prostu nie lubicie, gdy ktoś próbuje Was oszukać
Etap 1: Oferta idealna, ale z lukami
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Szukacie wycieczki na Majorkę. Znajdujecie ofertę, która wydaje się strzałem w dziesiątkę:
- Cel: Słoneczna Hiszpania, przyzwoity hotel z basenami i atrakcjami dla dzieci
- Wyżywienie: Pełen pakiet All Inclusive
- Pobyt: 5 dni / 4 noce
- Termin: Wylot w środę, powrót w niedzielę
- Okazja: Długi weekend
Wszystko wygląda świetnie. Jest tylko jeden problem: w ofercie brakuje kluczowych informacji. Nie znacie ani dokładnych godzin wylotu i powrotu, ani nazwy przewoźnika, bo w ich miejsce biuro podróży wpisuje XX:XX.
Nasza rada: Już na tym etapie powinna zapalić się Wam czerwona lampka. Na tak krótkim urlopie brak podstawowych informacji o godzinach lotów to ogromne ryzyko. Jeśli nie macie ich zagwarantowanych w umowie, touroperator może je ustalić w sposób skrajnie dla Was niekorzystny. A Wy nie będziecie mieli podstaw do reklamacji.
Etap 2: Płacicie zaliczkę i tracicie kontrolę
Większość z nas, ufając renomie biura podróży, klika „rezerwuj” i wpłaca zaliczkę. I w ten sposób wpada w pułapkę.
Dopiero bowiem po płatności otrzymujecie na maila pakiet dokumentów: umowę, Ogólne Warunki Uczestnictwa (OWU) i inne załączniki. Nagle pojawiają się nowe dane – na przykład informacja, że lot odbędzie się regularną linią rejsową, a nie czarterem.
Wciąż jednak nie znacie najważniejszego: godzin lotów.
Zmiana jest jednak fundamentalna:
- Wpłaciliście pieniądze. Od tego momentu rezygnacja z wycieczki będzie wiązała się z utratą zaliczki (a czasem nawet z koniecznością dopłaty).
- Jesteście związani umową. Organizator zyskał pewność, że ma klienta, a Wy wciąż nie macie kompletu danych, by ocenić, czy oferta faktycznie Wam odpowiada.
Przykładowo, jeśli wylot będzie o 5:00 rano z lotniska oddalonego o kilkaset kilometrów od domu, czeka Was albo nocna podróż samochodem, albo nocleg w hotelu przy lotnisku. A to oznacza dodatkowe, nieplanowane koszty.
Z drugiej strony wylot na wakacje o 5:00 rano wydłuża podróżnym pobyt na miejscu. Podobnie późne godziny powrotu do Polski – nawet, gdy przed południem kończy Wam się doba hotelowa, często nadal możecie korzystać z części miejscowych atrakcji, np. plaży, kąpieli w morzu, etc.
Etap 3: Obowiązki biura podróży – co mówi prawo?
Czy takie działanie jest zgodne z prawem? W wielu sytuacjach wciąż tak, co próbują wykorzystywać nieuczciwi touroperatorzy.
Organizator turystyki ma obowiązek przekazać Wam kluczowe informacje zanim zwiążecie się umową.
Podpowiadamy: Zgodnie z art. 40 ust. 1 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, organizator musi poinformować podróżnego m.in.:
- rodzaju i klasie środka transportu
- przybliżonym czasie wyjazdu i powrotu
Ale tylko wtedy przybliżonym o ile dokładny czas nie został jeszcze określony. Dlatego, jeżeli macie naprawdę krótki urlop, a godziny lotów są dla Was strategiczne, po prostu pomijajcie te oferty, które posługują się godzinami przybliżonymi. A w razie wątpliwości dopytajcie o to sprzedawcę i poproście o odpowiedź na piśmie (np. e-mailem). Jednak XX:XX trudno nazwać nawet „przybliżonym” czasem wylotu i powrotu – dlaczego zatem się na to godzicie?
Etap 4: Finał, czyli brutalna weryfikacja
W końcu, na krótko przed wylotem, otrzymujecie brakujące informacje. Okazuje się, że:
- Wylot jest w środę o godzinie 20:50, a przylot na Majorkę o 23:35
- Powrót jest w niedzielę o godzinie 6:30 rano
Policzmy, co to oznacza w praktyce:
- Dzień 1: Lądujecie tuż przed północą. Zanim odbierzecie bagaż z taśmy i dotrzecie do hotelu (ok. 50 minut transferu), będzie już po północy. Oznacza to, że nie macie szans na zameldowanie się w hotelu w gwarantowanym w umowie terminie (środa). Pierwszy dzień i świadczenia All Inclusive z tego dnia przepadają
- Dzień 5: Aby zdążyć na lot o 6:30, musicie wstać około 2-3 w nocy i wykwaterować się z hotelu. Nie ma mowy o śnie, a tym bardziej o śniadaniu w ramach All Inclusive. Ostatni dzień i komfort ostatniej nocy również są stracone
W efekcie z obiecanych 5 dni i 4 nocy realnego wypoczynku zostaje Wam zaledwie 3 dni – w tej samej, pełnej cenie.
Etap 5: Chcecie zrezygnować? Organizator ma na to sposób
Gdy orientujecie się, że warunki wyjazdu drastycznie odbiegają od Waszych oczekiwań, naturalnym odruchem jest chęć rezygnacji. I tu czeka kolejna pułapka, często zapisana w OWU.
Wielu touroperatorów, szczególnie tych, którzy opierają swoje wycieczki o tanie linie lotnicze (loty rejsowe), stosuje specjalne zasady obliczania kosztów rezygnacji. Zapis w umowie może brzmieć podobnie do tego:
„W przypadku imprez z przelotem rejsowym wysokość opłaty za odstąpienie od umowy wyliczana jest indywidualnie na podstawie realnie poniesionych przez organizatora kosztów.”
W praktyce oznacza to, że biuro podróży może obciążyć Was niemal 100% kosztów biletów lotniczych, nawet jeśli do wylotu zostało sporo czasu i może je sprzedać ponownie.
Co więcej, organizatorzy często odmawiają przedstawienia szczegółowej kalkulacji tych kosztów, zasłaniając się tajemnicą handlową. W ten sposób nie tylko zatrzymują Waszą zaliczkę, ale nierzadko wysyłają wezwania do zapłaty na znacznie wyższe kwoty, grożąc sądem i wpisem do rejestru dłużników.
Jak się bronić i czy warto ryzykować?
Pamiętajcie, że w takiej sytuacji wciąż macie silne argumenty po swojej stronie. Zmiana godzin lotów, która w sposób rażący skraca Wasz faktyczny pobyt, to już istotna zmiana warunków umowy.
Podpowiadamy: Jeżeli touroperator po zawarciu umowy tak określił godziny przelotów, że uniemożliwia to realizację gwarantowanych świadczeń – np. zameldowania w hotelu w określonym dniu – podróżni z reguły mają prawo do bezkosztowego odstąpienia od umowy przed rozpoczęciem imprezy turystycznej. Oznacza to, że powinni otrzymać zwrot wszystkich wpłaconych pieniędzy w terminie 14 dni.
Jednak zanim to zrobią, dostają poważny argument w ubieganiu się np. o obniżkę ceny. Bo w niektórych sytuacjach ten wyjazd nadal może być atrakcyjny, bo będzie znacznie tańszy. I ostatecznie w miejsce odstąpienia od umowy, strony zawrą porozumienie (sytuacja win-win).
Podsumowując, zanim zarezerwujecie krótkie wakacje:
- Żądajcie informacji o godzinach lotów. Jeśli biuro ich nie podaje, potraktujcie to jako poważny sygnał ostrzegawczy.
- Dokładnie czytajcie OWU, zwłaszcza fragmenty dotyczące kosztów rezygnacji i lotów rejsowych.
- Nie ufajcie zapewnieniom, że dziś to XX:XX, ale „godziny będą dogodne”. Liczy się to, co macie zapisane w umowie.
Dobrze wiemy, że takie praktyki psują radość z planowania urlopu i narażają na stres i finansowe straty.
Dlatego, jeśli znaleźliście się w podobnej sytuacji i potrzebujecie pomocy w sporze z biurem podróży – skontaktujcie się z nami. Pomożemy Wam ocenić szanse i wskażemy bezpieczne rozwiązania.
Jeśli chcecie czytać więcej podobnych artykułów polubcie naszą stronę na Facebooku.



